4 największe mity o zakwaszeniu organizmu

4 największe mity o zakwaszeniu organizmu

Z czym kojarzy mi się kwas i zakwaszenie? Z kapustą kiszoną? Dietą Kwaśniewskiego? Myślę sobie „niezły kwas” jak słyszę, że obrabowano Kim Kardashian (jeśli popełniłem błędy w nazwisku przepraszam;). Liczę, ile sekund miałem skwaszoną minę jedząc w dzieciństwie kwaśną gumę o nazwie „Shock”  lub kiedy dowiedziałem się co wyczyniają na co dzień politycy…

Ale dzisiaj o ściemie jaką serwują miłośnicy nowych diet i nietuzinkowych odkryć gastrologicznych. Obalimy 4 obiegowe mity o zakwaszeniu organizmu… sportem, żywnością, używkami i lekami.

W poprzednim poście, który znajdziesz tutaj: Zakwaszenie organizmu czy zakwaszenie mózgu??? pokazałem jak nonsensowym terminem jest zakwaszenie organizmu. Przyjmijmy jednak na potrzeby obalania mitów, że taki termin ma sens.

 

Mit 1 Nadmierny wysiłek fizyczny zakwasza organizm

Jeśli jesteś wyczynowym sportowcem, lub amatorem, który naprawdę daje sobie w kość, to rzeczywiście można przyjąć, że przy ostrym wysiłku powstaje kwas mlekowy, kwas węglowy, a podczas utleniania niektórych aminokwasów (cystyny i metioniny) produkowany jest również kwas siarkowy. Niezły kwas! Nie jest to tożsame z zakwasami. To co się dzieje przy ostrym wysiłku rzeczywiście wpływa na równowagę kwasowo-zasadową, ale jej nie zaburza. Organizm bez problemu radzi sobie z takim zakwaszeniem. Ba! Każdy zdroworozsądkowy sportowiec dostarcza organizmowi wody i (w zbilansowanej diecie) choćby surowych warzyw, więc o zakwaszeniu nie może być mowy.

 

Mit 2 Dieta bogata w pokarmy „zakwaszające” zakwasza organizm

Nie można oceniać pokarmów, które mają kwasotwórczy wpływ na organizm w oderwaniu od tych zasadotwórczych. Nawet najbardziej niezdrowa dieta świata zawiera jakieś tam mikroelementy i witaminy oraz pokarmy zasadotwórcze. Organizm jednak nawet z taką niezbilansowaną i kompletnie niezdrową dietą daje sobie radę. Medycyna nie zna przypadku (poza przewlekłymi głodówkami = skrajnym głodzeniem w którym dochodzi do znacznego zużywania białka ustrojowego), aby dieta wpłynęła na prawdziwe zaburzenia równowagi-kwasowo zasadowej.

 

Mit 3 Używki zakwaszają organizm

Twórcy suplementów diety na zakwaszenie organizmu, na liście używek podają kawę i herbatę obok tytoniu i alkoholu. Pomijam fakt, że kawa już od dawna nie jest używką, a jej protekcyjne (czyli ochronne) działanie na wiele schorzeń udowodniły liczne rzetelne badania naukowe. Podobnie herbata, która zawiera ogromną ilość sprzyjających nam antyoksydantów i polifenoli. Nie bronię tytoniu i alkoholu, choć i ten ostatni, ma swoje plusy nawet zdrowotne, ale o tym nie dzisiaj. Wracając do zakwaszenia. Trzeba byłoby wtłoczyć hektolitry kawy lub herbaty do organizmu człowieka, założyć fatalne odżywianie lub skrajne głodzenie (może niektórzy studenci ;)?), ale i tak tylko przy zaburzonym (jak?) mechanizmie buforowania zachwiałoby to znacznie równowagą kwasowo-zasadową. Inaczej rzecz ma się z alkoholem. Ten w nadmiernych ilościach, może powodować zatrucie i istotnie zaburzy równowagę kwasowo-zasadową. Jednak pity z umiarem nie wpłynie na równowagę kwasowo-zasadową znacząco.

 

Mit 4 Leki przeciwbólowe zakwaszają organizm

To tak jakby powiedzieć, że jazda autem prowadzi do śmierci. Oczywiście, że dwa kilogramy niesteroidowych leków przeciwzapalnych, czyli np. pospolitego ibuprofenu, zaburzy gospodarkę kwasowo-zasadową organizmu. Jednak takie przedawkowanie będziemy leczyć już szpitalnie. Każda normalna ilość leków przeciwbólowych nie wpłynie w żaden istotny sposób na równowagę kwasowo-zasadową.

Konkludując zacznij normalnie się odżywiać w zbilansowany sposób, a temat zakwaszenie organizmu zupełnie odpuść.

Chcesz być na bieżąco? Zapraszam na mój fan page na Facebooku: @nieZdrowyBiznes

Udostępnij
1 komentarz
  1. w zasadzie musze podziękować za ten blog…bo czułam, że zaczynam głupieć. Jestem pielegniarka po studium medycznym…mam wykształcenie medyczne potwierdzone dyplomem…owszem..było to w 1991r..ale zawsze sądziłam, iż mój zawód wymaga stałego dokształcania i w miarę trzymam się na bieżąco. jednak niedawno rozpoznano u mnie raka i otoczenie zaczęło mnie bombardować medycyna naturalna, dzięki której usłyszałam m.in. o „odkwaszaniu zakwaszonego” organizmu itd… I zglupialam. zaczynałam się zastanawiać, czy to wszystko czego się uczyłam przestało być ważne? ..jednak ilekroć wdawałam się w jakieś dyskusje na forach z jednej strony wyrzucano mi moja konwencjonalna medycyne, a z drugiej strony finał rozmowy był moja wygrana. cóż jako stara piguła patrze na ludzi indywidualnie, dzięki wiedzy holistycznie, zaś dzięki doswiadczeniu perfekcyjnie dochodzę do przyczyn bądź pewnych powiązań. ..i za każdym razem wzbudzałam nienawiść w „naturalnych” paramedykach proszeniem o kontakt z lekarzem, i omówieniem badań. (krew mnie zalewa gdy słyszę np. o braniu dużych dawek potasu bez
    kontroli lekarskiej)
    ogólnie te wszystkie metody bez rozpoznania konkretnej przyczyny doprowadzają mnie do szału. głodówka dla trzylatka z bólami brzucha, który zrazil się po jakimś niedelikatnym badaniu per rectum…jasne. szkoda, że nikt nie zapytał matki dziecka o całą historię. .
    przeraża mnie to brniecie w kanał jedynej słusznej metody. to mnie bardzo przeraża. pojawia się jakiś guru i bez gruntownej wiedzy szerzy teorie ponoć jedyne i sluszne.. (tu ciekawym przykładem byłby ostatnio tak modny pan Zięba, który m.im. mówi o działaniu Wit C i sody w leczeniu raka, jednak na swojej stronie umieścił info, by go nie nagabywac o leczenie raka, bo nie ponosi żadnej odpowiedzialności. …to mi się bardzo nie spodobało. bardzo. szybko pozbyłam się prezentu od mojej mamy w postaci książki pana Zięby. nie interesują mnie teorie kogoś, kto nie ponosi odpowiedzialności za swoje słowa..
    po tym wszystkim zastanawiałam sie, po co ja się uczyłam i czego?
    dziękuję, za przywrocenie mi sensu mojej 25 letniej pracy zawodowej w ramach tzw. medycyny konwencjonalnej
    🙂