Chcesz żyć długo i zdrowo? Wyjedź za granicę!

Chcesz żyć długo i zdrowo? Wyjedź za granicę!

Jeśli założysz, że zdrowie jest najważniejsze a stan zdrowia podstawowym kryterium szczęścia i dobrobytu, poniżej znajdziesz dowód na to, dlaczego należy wyprowadzić się z Polski lada moment. Bez względu na to czy jesteś bogaty czy biedny, młody czy stary, aby żyć w zdrowiu długo i szczęśliwie, wyjedź do Hiszpanii, Japonii, Danii, Szwajcarii, Niemiec, Norwegii lub Holandii i zamieszkaj tam na stałe.

 

Pod koniec ubiegłego roku opublikowano bardzo znany menedżerom ochrony zdrowia raport Health at a Glance 2015 państw należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) skupiającej wysoko rozwinięte i demokratyczne kraje. Z raportu jasno wynika, że stan ochrony zdrowia w Polsce jest w opłakanym stanie i wyjazd do sąsiadów jest jedyną słuszna drogą.

 

W ogonie krajów rozwiniętych…

W Polsce wydaje się 6,4% PKB na ochronę zdrowia (4,4% ze środków publicznych i 2% z prywatnych kieszeni firm i obywateli) i plasuje to nasz kraj w ogonie krajów OECD (36 pozycja na 44 państwa). Średnia wśród krajów OECD to 8,9%, sąsiednie Czechy wydają 7,1% z czego aż 6% pochodzi ze środków publicznych. Najwięcej na ochronę zdrowia wydają: USA, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Holandia, Szwajcaria, Dania. Przekłada się to wprost proporcjonalnie (poza Stanami) na długość życia, bo średnia długość życia w tych krajach wynosi powyżej 80 lat (dla porównania w Polsce jest to 77,1 lat). Ponadto kraje te mogą pochwalić się dobrymi wskaźnikami przeżywalności przy chorobie nowotworowej (Norwegia) oraz wysokim wskaźnikiem liczby lekarzy i pielęgniarek przypadających na 1000 mieszkańców (Szwajcaria i Norwegia). Nie zatem o samą długość życia chodzi, ale i o jakość. Warto dodać, że 2% PKB przeznaczmy na obronność, co stanowi 40% kwoty wydawanej na zdrowie. Gdzie tu logika?

 

W Europie drudzy od końca…

Średnio na głowę (wydatki per capita) na ochronę zdrowia wydaje się w krajach OECD 3453 dolary rocznie. W Polsce wydaje się 1500 dolarów, a w USA 8700 dolarów! Spójrzmy jednak na Europę, bo system w USA jest bardzo nieefektywny i jest jednogłośnie oceniany przez ekspertów jako fatalny. W Europie przed Polską są prawie wszyscy (nawet Rosja! – proszę wybaczyć, ale byłem przekonany, że tak źle być nie może). Jedynym krajem za Polską, i to nieznacznie, jest Łotwa. Jesteśmy w ogonie Europy. Jesteśmy wiceliderem w rankingu najgorszych. Ale nie same wydatki na ochronę zdrowia są istotne.

 

Brakuje lekarzy, nie ma już pielęgniarek

W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 2,2 lekarza, czyli 1 lekarz na 454 Polaków. Więcej jest nawet w Rumunii czy Słowenii. Także w Serbii, która jednak nie jest członkiem Unii Europejskiej. Średnia dla wszystkich krajów OECD wynosi 3,3 a np. w Niemczech jest to 4,1. Najwięcej lekarzy jest w Grecji – 6,3 na 1000 mieszkańców, czyli 1 lekarz przypada na 159 Greków. Luka pokoleniowa i średni wiek lekarzy (55 lat) sprawi, że już niedługo nie będzie miał kto nas leczyć. Mało tego. Będzie brakować również personelu białego niższego szczebla. Z wynikiem 5,5 pielęgniarki na 1000 pacjentów jesteśmy również w ogonie Europy, jeśli chodzi o liczbę pielęgniarek.

 

Za leki płacimy najwięcej

To, że w Wielkiej Brytanii seniorzy dostają leki za darmo nikogo nie dziwi. Budżet NHS (tamtejszy NFZ) to jeden z 5 największych budżetów świata. Pomimo, że Polacy zjadają tony leków, w temacie wydatków na leki per capita również jesteśmy w ogonie. Średnia OECD to 515 dolarów, w Polsce jest to 326 dolarów. Ważniejsze jest jednak to, że tylko 1/3 wydatków na leki pokrywana jest z budżetu Państwa (32%). Resztę finansujemy z własnej kieszeni. Podczas gdy w pozostałych krajach OECD państwo dopłaca 57% procent. Warto zauważyć, że 30% pacjentów nie stać na wykupienie przepisanych leków.

 

Kolejki mamy najdłuższe, a wiejskich lekarzy już nie ma

Do kolejek pokolenie PRL przywykło. Młodzi już mniej. Warto dodać, że powszechne kolejki do specjalisty to nie „wina Tuska” ani Kaczyńskiego. Zwyczajnie mamy za mało lekarzy, a średnia wizyt przypadająca na jednego lekarza sprawia, że w Polsce mamy jedne z najdłuższych kolejki w Europie. Dokładają się również wspomniane wyżej braki finansowe w systemie. Tak czy siak w efekcie w Polsce średnio lekarz udziela ponad 3 tys. porad rocznie, podczas gdy średnia europejska to koło 2 tys. Ponadto na terenach wiejskich jest zarówno mniej placówek medycznych jak i aptek. Jest też mniej porad lekarskich w stosunku do porad dla takiej samej liczby mieszkańców w miastach.

 

Będziesz żył krócej – czy to aż taka tragedia?

Reasumując. Nasz budżet narodowy przewidział na zdrowie nie dużo więcej niż dwukrotność wydatków na obronność. Gorzej jest w Kolumbii, Indiach i Łotwie. Wow 😉 Brakuje lekarzy, jest niewiele pielęgniarek. Wkrótce nie będzie miał kto leczyć obywateli, bo społeczeństwo się starzeje, a luka pokoleniowa nie zostanie skutecznie zapełniona nową kadrą medyczną. Ci lekarze, którzy już leczą, są przemęczeni liczbą wizyt. Dopłaty do leków też nie dostaniesz zbyt wielkiej a nowe terapie są coraz droższe. Jeśli przeprowadzisz się poza dużą aglomerację, będziesz miał jeszcze trudniejszy dostęp do opieki zdrowotnej. W efekcie będziesz żył 3-5 lat krócej niż Twój kolega z pozostałych krajów OECD i jeśli zachorujesz, jakość tego życia będzie znacznie gorsza. Jak żyć? Reakcje na te dane mogą być trzy. Pierwsza: Mam to gdzieś. Stać mnie i będę korzystał z prywatnej opieki zdrowotnej. Druga: Może reszta wyjedzie i średnia się poprawi. Trzecia: Dobrze tak tym, którzy zostali…

 

Ten tekst napisałem również dla portalu Dyskusja.biz

Udostępnij
1 komentarz
  1. Jest jeszcze czwarta. Służbę zdrowia omijam szerokim łukiem. Zdaję sobie sprawę, że być może kiedyś, w niesprzyjających okolicznościach bez chirurga się nie obejdę ale raczej do żadnego innego się nie wybieram. Problemem moim zdaniem większym niż brak lekarzy jest wzrost świadomości i odpowiedzialności za własne zdrowie ale nie takiej, żeby zamiast iść do lekarza iść do apteki po specyfik z reklamy tylko zapobiegać oczywistym konsekwencjom stylu życia na jaki się decydujemy.