Dania – lider szczęścia, raka i antydepresantów

Dania – lider szczęścia, raka i antydepresantów

Dzisiejszy tekst o Danii rozpoczyna nowy cykl „Podróż po zdrowie”.

Pokutuje duże przeświadczenie, że Dania to najszczęśliwszy kraj na świecie. W wielu rankingach rzeczywiście Dania prowadzi, ale kiedy dodamy do tego informację, że kraj ten to światowa stolica raka robi się mniej przyjemnie. Jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że Dania jest ponadto w czołówce peletonu w ilości zjadanych antydepresantów, to zaczynam szukać drugiego, a nawet trzeciego dna.

Moje zainteresowanie Danią zaczęło się podczas kilkudniowego pobytu w Kopenhadze. To, co zobaczyłem i co przeczytałem później w badaniach, oraz rankingach wykreowało we mnie dość duży dysonans poznawczy. Poniżej efekty moich poszukiwań.

 

Najszczęśliwszy kraj na świecie?

Przejrzałem kilkadziesiąt rankingów i badań. W wielu Dania rzeczywiście, albo prowadzi albo, jest w czołówce najszczęśliwszych państw świata. Na uwagę zasługują dwa rankingi, które określają dużą ilość parametrów:

World Happiness Report 2016 – w tym znanym w mediach rankingu Dania jest bezsprzecznym liderem, chociaż nie wygrywa we wszystkich kategoriach. Sumarycznie zdobywa jednak pierwsze miejsce na podium. W raporcie brano pod uwagę wskaźnik PKB na głowę, wsparcie socjalne, oczekiwaną długość życia w zdrowiu, wolność dokonywania wyborów życiowych, hojność czy zaufanie społeczne.

Legatum Prosperity Index 2016 – w tym rankingu globalnego dobrobytu, Dania jest z kolei „aż” na 9 miejscu, choć w poprzednich latach sięgała również podium. Ranking w mojej opinii pokazuje nieco więcej niż bardziej popularny wspomniany powyżej World Happines Report. Legatum określa aż 9 parametrów, które są bardzo uważnie badane przez grupę ekspertów z brytyjskiego think-tanku Legatum Institiute. Ranking bada stan gospodarki, przedsiębiorczość i możliwości jakie państwo stwarza przedsiębiorcom, kondycję polityczną (rząd), edukację, ochronę zdrowia, poczucie bezpieczeństwa, wolność osobistą oraz kapitał społeczny.

 

 Scandinavie, Europe

 

Światowa stolica raka?

Według World Cancer Report Dania jest liderem zarówno jeśli chodzi o zachorowalność jak i umieralność z powodu nowotworów. Najwyższy wskaźnik nowotworów, łącznie dla kobiet i mężczyzn, stwierdzono właśnie w Danii. Zachorowalność w Danii na nowotwory to aż 338 na 100 000 osób (wg World Cancer Research Fund International). Jak to możliwe, że kraj skandynawski, który w rankingach dobrobytu zachodzi tak wysoko, ma jednocześnie tak duży problem z chorobami nowotworowymi? Jedną z prozaicznych przyczyn jest fakt, że Duńczycy sportem narodowym uczynili niezdrową dietę oraz picie alkoholu do białego rana. Mieszkańcy Danii naprawdę lubią alkohol, co widać po ilości błogo poprzewracanych rowerów pod lokalami w Kopenhadze. Dania ma też bardzo wysoki odsetek palących kobiet. Dodatkowo jest to społeczeństwo o dość niskim odsetku osób czynnie uprawiających sport. Niestety jazda do pracy na rowerze nie jest aktywnym wysiłkiem fizycznym. Te czynniki nietrudno powiązać z nowotworami. Sprawny Czytelnik zada sobie jednak pytanie, dlaczego inne kraje, w których alkohol, brak ruchu i niezdrowa dieta są równie popularne, nie przodują w rankingu? Rozwiązanie tej zagadki wydaje się dość prozaiczne. Liczby pokazują, że to właśnie kraje o wysokim dochodzie mają zazwyczaj wyższe stopy wykrywalności raka niż mniej rozwinięte części świata. Innymi słowy opieka medyczna w Danii, szczególnie w zakresie onkologii  jest na tyle wysoka, że nowotworów wykrywa się tu znacznie więcej niż w innych państwach. Za wykrywalnością zawsze niestety idzie umieralność, bo zwyczajnie nowotwory, to choroby o dużo wyższym odsetku zgonów. Udało mi się dowiedzieć, że pacjenci leczeni onkologicznie w Danii mają regularne wizyty u onkologów, krótkie terminy i bardzo sprawną obsługę. W Polsce zwyczajnie nie udaje nam się wykryć wielu nowotworów przez niedofinansowany system zdrowia (w Danii na ochronę zdrowia wydaje się 11 % PKB, w Polsce nieco ponad 4 %). To, że tej wykrywalności nie ma w polskich statystykach nie znaczy, że tych nowotworów nie ma w ogóle.

 

Po co im antydepresanty?

Dania jest wiceliderem w przyjmowaniu antydepresantów w Europie. Na podium króluje Islandia, a na trzeci miejscu nieoczekiwanie znajduje się… Portugalia! Tuż za podium plasuje się Szwecja. Ponad 10 % mieszkańców Islandii, oraz blisko 8,5 % Duńczyków przyjmuje antydepresanty. Dość powszechny wśród psychiatrów i laików jest osąd, że mała ilość promieni słonecznych sprzyja depresji. To tłumaczyłoby dlaczego Skandynawia jest liderem w tych statystykach. Jeśli to jednak słońce jest głównym problemem, to co zatem tak wysoko w zestawieniu robi Portugalia?

 

Classic vintage retro city bicycle in Copenhagen, Denmark

 

W książce Brytyjczyka Michaela Bootha, mieszkającego od wielu lat w Danii, pod przewrotnym tytułem „Skandynawski Raj. O ludziach prawie idealnych” można wyczytać kilka interesujących spostrzeżeń na temat charakteru Duńczyków. Autor twierdzi, że naród ten ze względu na ogólnie przyjęte normy w społeczeństwie, boi się narzekać na cokolwiek, przez co gromadzi w sobie frustracje. Duńczyk nie chwali za sukcesy zarówno siebie jak i innych. Dalej autor zauważa, że mieszkańcy Danii podświadomie są sfrustrowani zbyt wysokimi podatkami, ale nie wypada im mówić tego na głos. Brak promocji sukcesów prowadzi z kolei do jałowości dyskusji. De facto wg autora Duńczycy to ludzie bez własnego zdania, a nawet jeśli je posiadają, to jest ono ukryte bardzo głęboko ze względu na poprawność polityczną. Czy zatem rzeczywiście Duńczycy to naród pełen maskowanych pod płaszczem szczęścia depresji??

Biorąc jednak pod uwagę szacunki ekspertów dotyczące depresji należy zadać sobie pytanie czy ilość przyjmowanych antydepresantów jest wprost proporcjonalna do ilości danej jednostki chorobowej w danej populacji? Oczywiście, że nie. Stwierdzenie o nadmiernej ilości antydepresantów widzę w innym świetle kiedy zestawię dane dotyczące przyjmowanych ilości tych leków w Skandynawii, a szacunkowego odsetku chorych na depresję. WHO uważa, że depresja to co czwarty najbardziej poważny problem zdrowotny na świecie i dotyczy około 10 procent populacji. Czy przypadkiem liczba ta nie pokrywa się z ilością populacji przyjmującej leki przeciwdepresyjne w Islandii, i nie jest zbliżona do ilości osób przyjmujących te leki w Danii? Może zwyczajnie Dania świetnie radzie sobie z depresją w przeciwieństwie do innych państw.

 

Reasumując Dania to najszczęśliwszy kraj na świecie, z najskuteczniejszą wykrywalnością nowotworów, i najwyższą świadomością z zakresu depresji w społeczeństwie. Aż się prosi zacytować tytuł mojego poprzedniego wpisu „Chcesz żyć długo i zdrowo? Wyjedź za granicę.

 

Ten tekst napisałem również dla portalu Edutorial.pl

Udostępnij
2 komentarze
  1. I znów doświadczam swoistej ambiwalencji. Czy lepiej żyć w kraju, w którym wszystko Ci wynajdą naszpikują lekami i umrzesz po wycieńczającej chemioterapii czy bez tego wszystkiego nieświadomie w kraju o niższej wykrywalności ?

      • nieZdrowyBiznes
      • 6 stycznia 2017

      Myślę, że pytanie zawiera tezę, którą najpierw trzeba przedyskutować:)